
Jako że dziś wszyscy obchodzimy Tłusty Czwartek, co oznacza, że jedzenie ponad miarę jest nie tylko usprawiedliwione, a poniekąd nawet mile widziane, postanowiłam, że mam wyjątkową okazję, by przyznać się przed samym sobą i całym światem, że trochę nam się w zimie przytyło… Zauważają to wszyscy bywalcy naszej stajni, i – co więcej – nie mogą się powstrzymać od komentarzy… Spartek pozostaje wobec tych insynuacji – że niby w którym to jest miesiącu i kiedy „się okoci” – niewzruszony, zaś ja tradycyjnie biorę sobie te słowa do serca. I chudnę ???? A on tyje… Że niby zasada działania naczyń połączonych – powiadacie? Możliwe… Tak czy inaczej zabieramy się do pracy.

A wiecie, co to oznacza? Że będę wkładać coraz więcej wysiłku w nasze treningi, wymagając od Spartka wykazania się chociaż odrobinę większego entuzjazmu wobec pracy. Ot, na przykład dzień wczorajszy. Pogoda piękna, podłoże bez zarzutu, czasu – wystarczająco, by popracować trochę z ziemi i po raz pierwszy od jesieni również z siodła. Przyniosłam na ujeżdżalnię cały ekwipunek (jakieś 200 kalorii poszło), i udałam się na padok po konia. Spartek z zainteresowaniem oglądał moje krążenie w te i we wte, stojąc obok Cześka w narożniku pod samym lasem. Zdaje się, że się naradzali. „Coś twoja pańcia za dużo tego targa, nie sądzisz?” – zastanawiał się Czesław. „A, daj spokój. Aż żal patrzeć, robi już trzecie okrążenie”. – „Chyba nie zamierzasz dziś schodzić z padoku? Bo widzę, że i siodło przytargała!” – denerwował się dalej Czesiek. – „No widzę… Oj, zgubiła po drodze wodze. Co za niezdara…”. Widziałam z daleka, jak spoglądają na siebie i na mnie, opracowując strategię działania wobec zaistniałych okoliczności. Gdy zawiesiłam siodło na przeszkodzie i otarłam pot z czoła, z trudem schyliłam się po linę i kantar, leżące na ziemi (bo po drodze coś mnie zaczęło pobolewać w plecach), spojrzałam w stronę Spartka. Jakież było moje zdziwienie, że ujrzawszy moje starania, a nade wszystko – chyba siodło, które tak dawno do niczego nam się nie przydawało – hucuł ruszył w kierunku bramki. „Idę, Czesiu, napracowała się kobita..” – „No to se idź… Głupi jesteś i tyle” – rzucił Czesiu na odchodne i podreptał zaczepiać Bastka. Spartan kroczył w moją stronę. „Wcale nie jestem głupi – myślał – To, że z nią zejdę na ujeżdżalnię, wcale nie oznacza, że zamierzam się napracować”.

Ciąg dalszy opowieści w książce Spartańskie Wychowanie 2:0, czyli Półkulą w płot
Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania strony, w celu analizy ruchu na stronie, zapewniania funkcji społecznościowych oraz korzystania z narzędzi marketingowych. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Więcej informacji w Polityce Prywatności
The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.
Lovart AI Design Agent seems like a game-changer for creatives who want to blend AI with traditional tools-especially the pixel art transformation and Figma integration. Can’t wait to see it in action! Lovart AI Design Agent