Spartan i pragmatyzm, czyli parę słów na temat naszych sukcesów

vlcsnap-2016-06-12-23h12m03s301

Cudowne uzdrowienie

Odkąd w stajni pojawił się Mateusz z kamerą, skończyły się ucieczki Spartka przy sprowadzaniu. Czy zrobiło mu się zwyczajnie wstyd? Czy nie chce, byście zobaczyli jego, delikatnie mówiąc, niesubordynacje? A może brakuje mu tzw. „męskiej ręki”? Dwa tygodnie temu, jak byliśmy w stajni z próbą nagrywania Spartkowych ucieczek, Mateusz podobno wziął go na bok „na dwa słówka”… No cóż, tak czy inaczej poskutkowało. Zatem od dwóch tygodni mam normalnego zwierza 🙂
Przyjeżdzam do stajni dwa-trzy razy w tygodniu i za każdym razem Spartan czeka na mnie przy bramce, gotowy do wyjścia. Założę się, że jakby miał na padoku szafkę ze sprzętem, to by sam sobie kantar założył i przypiął linę – taki z niego zuch, zwarty i gotowy do pracy. Mało tego, że wychodzi z padoku, to jeszcze bez buntów podąża za mną prosto na ujeżdżalnię czy lonżownik – „gdzie pani sobie życzy” 🙂

Zawrót głowy od sukcesów

Mało tego, że bez najmniejszego problemu dochodzimy do miejsca pracy, to jeszcze ciężko pracujemy na treningach z Gosią Maciejewską! Pomijając moje błędy w dosiadzie i wielu innych rzeczach, pracuje nam się ze Spartkiem rewelacyjnie! Koń się stara, skupia się, bardzo angażuje w wykonywanie stawianych przed nim zadań i mimo całej mojej nieporadności, niemalże intuicyjnie wyczuwa, o co mi chodzi. Ponieważ mamy do czynienia z osobnikiem niezwykle inteligentnym i jednocześnie wielkim spryciarzem, w trakcie treningu nie możemy sobie pozwolić nawet na chwilę nudy. Umysł Spartka musi być cały czas pochłonięty pracą, a raczej – współpracą z jeźdźcem. Chwila luzu natychmiast zostaje przez Spartana wykorzystana na skuteczne znalezienie” stracha” – np. czającego się w trawie zająca, skradającego się w kierunku ujeżdżalni psa lub, za przeproszeniem, końską kupę, która zaległa w narożniku ujeżdżalni i tylko czeka, aż się do niej zbliżymy… a wtedy wiadomo co… No właśnie – koń wykona samowolny ruch w bok, udając wielce przestraszonego, a kiedy zejdziemy ze ścieżki i jeździec z całych sił będzie próbował skierować jego kopyta z powrotem, zacznie się walka, doprowadzająca obu jej uczestników do szewskiej pasji. Za każdym razem staje się to próbą podważenia autorytetu jeźdźca i postawienia na swoim. Już wiem, jak do tego nie doprowadzać. Recepta jest prosta – zająć Spartka pracą, zainteresować nowymi ćwiczeniami, zmieniać schematy, robić dużo przejść i wolt w narożnikach, na ścianach – zatrzymanie, cofanie, ruch do przodu. Pilnować tempa, skracać i wydłużać krok w kłusie. To wszystko wykonujemy na razie nieporadnie, pewnie z ogromną ilością błędów i w sposób daleki od doskonałości, ale idziemy w naszej pracy do przodu.

Wyrachowana – nie tylko świnia 🙂

Po dwóch ostatnich treningach widać, że Spartan nie ma nic przeciwko rzetelnej pracy, ale lubi pracę sensowną, ciekawą i konsekwentną. Wtedy jest pozytywnie energiczny i wie, że jeździec jest z niego zadowolony. Z kolei krążąc po ujeżdżalni ze mną na grzbiecie luźnym stępem lub byle jakim kłusem, szybko zaczyna się nudzić, i skoro nie mam mu nic lepszego do zaoferowania, raz po raz sugeruje mi, zjeżdżając na środek ujeżdżalni, żebym lepiej zsiadła i poszlibyśmy na trawkę. No cóż, rozumiem jego pragmatyczne podejście. Zresztą, wśród koni jest to postawa niezwykle rozpowszechniona. Wszystko, co robią, musi mieć swój jasno określony cel, a efekt każdego wysiłku ma przynieść wymierne korzyści – w postaci, na przykład, pozyskania pożywienia.
I w tym momencie wracamy do naszego cudownego „uzdrowienia”. Czy koń mi się zmienił, bo od kilku tygodni zaczęliśmy w miarę regularnie pracować z trenerem? Czy chodzi raczej o to, że stado od dłuższego czasu stoi na „zimowym” padoku, gdzie nie ma trawy i żadnych rozrywek, oprócz podjadania siana, więc Spartkowi zwyczajnie się kalkuluje wyjść ze mną, by popracować godzinkę, po czym ma zapewnioną porcję musli z owocami i godzinkę-dwie popasu na świeżej trawce?
Chciałabym wierzyć, że Spartek, powiedzmy, nabrał ogłady, ale za długo go znam, bym w to uwierzyła 🙂 Zobaczymy, co się będzie działo, jak w końcu pójdą na trawiaste padoki – a to już niebawem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania strony, w celu analizy ruchu na stronie, zapewniania funkcji społecznościowych oraz korzystania z narzędzi marketingowych. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Więcej informacji w Polityce Prywatności

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close