Nie słowa, czyny! Czyli o „babskim gadaniu” w krótkich żołnierskich słowach…

Zawsze, wracając od Spartka, rozmyślam nad tym, czego mnie dziś nauczył… Nie każda wizyta jest tak pouczająca, jak ta dzisiejsza, albo też nie jestem zbyt bystra, by z każdej wyciągnąć odpowiednie wnioski. Niekiedy jednak mój koń wyraża się wystarczająco dobitnie, bym zrozumiała jego przekaz…

Otóż dziś po wizycie w stajni wracam z następującą refleksją: w relacjach zarówno z mężczyznami, jak i z końmi, nie warto nadużywać pustych słów. No cóż… Dotarło to do mnie dopiero teraz, ale lepiej późno, niż wcale.

Skąd mi się to wzięło? Otóż, dziś podczas pracy z ziemi ze Spartkiem zależało mi, żeby poruszał się po kole w miarę przyzwoitym stępem. Nie nóżka za nóżką, jak on ma w zwyczaju, lecz trochę, że tak powiem, z życiem. Z wigorem. Z zaangażowaniem w pracę. Podłoże mamy twarde, więc kłus mu odpuściłam, ale przynajmniej stęp chciałam uzyskać na jako takim poziomie. No więc, jak pan bóg przykazał, odsyłam konia na koło. Odchodzi. Daję mu chwilę na rozruszanie się i postanawiam stęp przyspieszyć. Wskazuję ręką kierunek, nabieram powietrza – nic… Zaczynam poruszać batem za zadem konia – nic… Wtedy wypowiadam gnuśnym głosem „Doooodaj!” – nic… I uderzam batem za zadem konia. Mocno. Koń natychmiast przyspiesza. Ale po paru metrach zwalnia do swojego normalnego (czytaj – leniwego) tempa. Powtarzam całą sekwencję czynności. Reakcja konia jest taka sama – przyspiesza, by po chwili zwolnić. Trzeci raz – nie muszę Wam chyba mówić. No i zauważam, że w momencie, gdy wypowiadam swoje gnuśne „Doooodaj!”, Spartek się wścieka. Widzę gniewne machanie łbem, uderzenia ogonem. Za czwartym razem na moje „Dooooodaj!” odbryknął mi się z zadu – leciuteńko, że tak powiem, ostrzegawczo. Natychmiast skorygowałam go liną, wycofałam i odesłałam z powrotem na koło. „Oż ty, w mordę jeża” – pomyślałam, ale się wściekł. Powtórzyłam paskudne słowo jeszcze raz i uzyskałam podobną reakcję, co prawda koń jest na tyle sprytny, że tuż po podbryknięciu sam się wycofał zapobiegawczo i zrobił minę niewiniątka. Ok… Zmieniłam strategię, bo przypomniałam sobie, jak kiedyś reagował na moje „Uwaaaga!” z siodła przed zakłusowaniem. Pamiętam, że też go tak to moje „Uwaaaaga!” denerwowało, że zaczynała się walka na śmierć i życie z wyrywaniem wodzy, cofaniem, próbą rozwalić moją nogę o metalowe ogrodzenie. Wtedy, gdy nam się to przytrafiło, odpuściłam sobie uprzedzające „Uwaaaaga!” i po prostu, jak normalny człowiek, używałam pomocy, z lekkim zebraniem wodzy na czele. I to już samo w sobie wystarczyło koniowi, by przygotować się do zmiany chodu. Dlaczego więc wymyśliłam teraz to głupie „Dooooodaj!”? Zadziałało na Spartka jak płachta na byka!

Następnym razem, odsyłając konia na koło i chcąc uzyskać żywsze tempo, odpuściłam sobie gadanie. Po prostu podniosłam swoją energię, wskazałam ręką kierunek, uniosłam bat, i po chwili przy braku prawidłowej reakcji konia, uderzyłam batem w ziemię tuż za koniem. Dwa razy nie trzeba było powtarzać. Za każdym kolejnym razem, gdy tylko zwalniał, wystarczało samo moje spojrzenie i wskazanie kierunku z lekkim uniesieniem bata, albo nawet i bez. Spartan natychmiast przyspieszał. Bez buntów i zbędnych dyskusji. Komunikat był jasny. Ewidentnie koń potrafi znacznie szybciej ode mnie wyciągać wnioski… No cóż…

10450328_10204570275439559_5280999934877045296_o

A teraz zastanówmy się, dlaczego moje „Uwaaaaga!” czy „Doooodaj!” stały się powodem do końskiej irytacji. Otóż, zdaje się, że zamieniły się w znacznik, poprzedzający coś niemiłego. Po tych moich słowach-znacznikach następowało albo dodanie łydki z siodła albo uderzenie batem w ziemię, tak jak dziś. Tyle że sama łydka czy bat o ziemię są dla konia konkretne i zrozumiałe. Normalne sygnały, na które koń reaguje. Z kolei poprzedzające je słowa – nie mające większego sensu, poza zapowiedzią czegoś niemiłego, powodowały irytację! Bo łatwiej jest koniowi się wkurzyć na „Doooodaj!”, niż na sygnał bata! Zamiast przekazywać jakąś konkretną dla konia informację, słowa te stały się znacznikiem ze znakiem minus (w odróżnienia np. od klikiera, który jest znacznikiem ze znakiem plus). I tak samo, jak po usłyszeniu dźwięku klikiera zwierzę już się cieszy, nawet nie czekając na samą nagrodę w postaci przysmaku, tak samo moje słowa-znaczniki konia wkurzały natychmiast. Następne moje czynności były już bez znaczenia, bo Spartkowa irytacja od razu prowadziła do kłótni pomiędzy nami.

Jak już wcześniej powiedziałam, lepiej później niż wcale… Natychmiast się przymknęłam, przestałam wypowiadać swoje gnuśnie „Doooodaj!”, i problem się skończył. Resztę treningu Spartek pracował bez zarzutu.

Tak to za drugim razem do mnie dotarło. Mniej słów, więcej czynów. Konkretnych, dla konia zrozumiałych, i sprawiedliwych. I nie to żebym odpuściła sobie moje świergotanie do Spartka przy czyszczeniu czy naszych wspólnych wędrówkach tu czy tam. Opowiadam mu o wszystkim, co mi w duszy gra, zwierzam się ze swoich sekretów i pomysłów. Udaje, że słucha… Ale na pewno mu to nie przeszkadza. Pewnie przyzwyczaił się, jak ludzie mieszkające przy torach kolejowych przyzwyczajają się do odgłosów przejeżdżających pociągów. Podobno w ciszy nie potrafią zasnąć. Tak też jest u nas. Na co dzień dużo z nim gadam, albo raczej – do niego. Zaś przy pracy, a zwłaszcza jeśli chodzi o wydawanie poleceń, mam się przymknąć.

Nieprawdaż, że typowo męskie podejście? Można latami mówić mężczyźnie, że odkurzacz słabo działa, że się wyłącza po pięciu minutach, że tak się nie da całego domu odkurzyć… I nic… A wystarczy raz, tak od niechcenia, udając że sytuacja jest absolutnie podbramkowa – zaraz przyjdą niezapowiedziani goście i nie dasz rady sama posprzątać – poprosić mężczyznę, by odkurzył, i co? Następnego dnia jedziecie po nowy odkurzacz. Najlepszy! Supermocny! Taki, co by stajnię odkurzył i się nie przegrzał!

Ot, i cała prawda o „babskim gadaniu” w końsko-męskim świecie. Ale jak tu nie gadać, jak się lubi?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania strony, w celu analizy ruchu na stronie, zapewniania funkcji społecznościowych oraz korzystania z narzędzi marketingowych. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Więcej informacji w Polityce Prywatności

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close