Equus Caballus Certus, czyli Koń Domowy Asertywny…

gil_n

Od jakiegoś czasu zastanawiałam się, jakież to cechy charakteru Spartka powodują, że praca z nim jest tak bardzo trudna i wymaga od człowieka ogromu cierpliwości, pokory i gotowości do ciągłego poruszania się w obrębie jego „strefy komfortu”… Epitety typu „krnąbrny”, „rozpuszczony”, „niewychowany” czy „charakterny” cisną się na usta każdemu, kto po raz pierwszy zobaczy jego „wybryki”. Jednak każdy, kto spróbuje poznać go nieco bliżej, zobaczy w nim też konia przyjaznego i ciekawskiego, otwartego na kontakty z człowiekiem, takiego, co pierwszy na padoku powita obcą osobę. Przy tym będzie miał minę rozanieloną, spojrzenie łagodne i pełne ufności nastawienie do kontaktu z człowiekiem. Myli się jednak ten, kto stwierdzi, że ten średniej wielkości korpulentny jegomość wyraża w ten sposób chęć do pracy i bycie z człowiekiem na zaproponowanych przez tegoż człowieka zasadach. I tu jest pies pogrzebany… Pierwsze zauroczenie szybko minie, kiedy spróbujemy zabrać Spartana z terenu, który wydaje mu się atrakcyjny, i dyktować mu swoje warunki. W ciepłe letnie dni, kiedy stado niespiesznie przechadza się po trawiastym padoku, możemy zapomnieć o pokojowej współpracy z koniem. Inaczej rzecz wygląda w zimie, zwłaszcza kiedy śnieg przysypał resztki trawy… Mam więc aktualnie swoje pięć minut, i dawno już byłabym w stajni, gdyby mój samochód nie powiedział mi wreszcie „Dość!” Kilka lat pobłażliwego traktowania mojego pojazdu poskutkowało tym, że z końcem grudnia odmówił współpracy i zażądał wreszcie odrobiny uwagi z mojej strony… Niestety, tracę więc te cenne dni, kiedy śnieg staje się moim sprzymierzeńcem, a koń – chętnym do współpracy stworzeniem. Nic to, miałam za to czas na sięgnięcie po wirtualne pióro… a Spartan – na przemyślenia 🙂 Czy wykorzysta tę przymusową rozłąkę w sposób odpowiedni? Zobaczymy, jak wreszcie dotrę do stajni… Chętnie Wam o tym opowiem w kolejnym „odcinku”, a póki co wróćmy do rozważań nad specyficzną postawą Spartka, którą wreszcie w nim odkryłam, i co więcej, potrafiłam nazwać.

Inspiracją posłużyła mi książka, którą pochłonęłam dosłownie w parę godzin i polecam każdemu, kto ceni dobrą lekturę, a mianowicie – Animal Rationale. Jak zwierzęta mogą nas inspirować? autorstwa Pawła Fortuny i Łukasza Bożyckiego. Śledząc specyficzne cechy niektórych gatunków zwierząt, autorzy przeprowadzają ciekawe analogie pomiędzy zachowaniem  np. wilków a postawą menedżerów wyższego szczebla, z nadzieją, że ci ostatni wezmą przykład z przedstawicieli gatunku Canis lupus. Zapomnijmy o tym, co głosi stare, znane nam wszystkim powiedzenie „Człowiek człowiekowi wilkiem”… Zakłada ono bowiem nader krzywdzące spojrzenie na relacje, panujące w wilczej watasze. Gdyby rządziły w niej prawa, obowiązujące w ludzkim świecie, gatunek ten dawno przeszedłby do historii. Nie pozostaje nam więc nic innego, jak zacząć uczyć się od zwierząt i przestać mierzyć wszystko dookoła naszą, ludzką miarą, którą bezdyskusyjnie uznajemy za jedynie obowiązującą.

Na myśl o Spartanie naprowadził mnie rozdział Animal Rationale, traktujący o piżmowołach. Jakby nie było, jest to przedstawiciel kopytnych, na dodatek prowadzący życie stadne, choć nie tylko to łączy je z koniowatymi… Od rozważań na temat skutecznego działania stada piżmowołów w sytuacji zagrożenia, kiedy zwierzęta te, zaatakowane przez wilki polarne, tworzą szyk podobny do falangi, w której najsilniejsze jednostki ustawiają się w pierwszym szeregu, zaś cielaki i ciężarne samice cofają się i tworzą drugą, wewnętrzną linię, autorzy przechodzą do tematu zastosowania owej postawy w życiu ludzkim. Otóż, jest to wspaniały przykład skutecznej postawy w obliczu REALNEGO zagrożenia. Celowo podkreślam wyraz REALNEGO, ponieważ, zdaniem autorów, właśnie z oceną stopnia zagrożenia ludzie mają największy problem: „Piżmowoły nie formują falangi bez przyczyny, a ludzie i owszem”. W ramach przykładów wymienić tu można zarówno przesadną troskę o bezpieczeństwo dzieci w życiu rodzinnym, nadopiekuńczość, ale także różnego rodzaju psychozy, na które cierpią obecnie całe społeczeństwa i objawiające się zarówno w postaci irracjonalnych lęków przed zagrożeniem, jak też teoriach spiskowych, tak bardzo ostatnio eksploatowanych. W obliczu realnego, a częściej – wyimaginowanego zagrożenia, ludzie najczęściej albo atakują, albo uciekają z pola walki. O skutkach takich reakcji dowiadujemy się codziennie z telewizji, kiedy słyszymy o awersji wobec uchodźców bądź kolejnych konfliktach zbrojnych czy politycznych. Co najgorsze, żyjąc w świecie irracjonalnych obaw przed wyimaginowanym wrogiem, ludzie najczęściej nie dostrzegają REALNEGO zagrożenia, a kiedy dochodzi do kolejnej katastrofy, wciąż ślepi, jej przyczyn błędnie szukamy nie tam, gdzie powinniśmy… I tu dochodzimy do sedna sprawy. Pojawia się słowo-klucz, którego znaczenie często jest wypaczane! ASERTYWNOŚĆ – kojarzona dziś z tupetem i bezkompromisowym dbaniem o własny interes – w rzeczywistości jest postawą godną głębszego przemyślenia, a nawet wypracowania! Otóż, „asertywność jest sposobem obrony przed wpływem społecznym, który wyklucza agresję, za to zakłada otwarte wyrażanie własnych opinii, umożliwiający ochronę własnych granic z jednoczesnym poszanowaniem autonomii innych ludzi” (Animal Rationale, s. 141). Czyż nie jest to postawa godna rozpropagowania? Niestety, z kilkoma osobami po tzw. „treningach asertywności” nie udało mi się utrzymać dłuższej znajomości, ponieważ mam wrażenie, że w trakcie takich treningów zupełnie przy okazji człowiekowi wybija się z głowy takie pojęcie, jak „empatia”… A moim zdaniem, zupełnie nie muszą się one wzajemnie wykluczać…

W sprawie oceny stopnia zagrożenia postawa asertywna – czyli uniemożliwiająca manipulacje, a jednocześnie skłaniająca do tzw. „trzeźwego myślenia”, odrzucająca agresję, a jednocześnie szanująca pozycję przeciwnika – wydaje mi się dziś niezwykle cenna. Gdybyśmy tak umieli odrzucić fałszywe komunikaty, napływające zewsząd do naszej rozhisteryzowanej świadomości, a skupić się na rozwiązywaniu istotnych problemów w ramach chociażby naszego najbliższego otoczenia, świat wyglądałby inaczej…

Wróćmy jednak do głównego tematu, a więc do naszego  Equus Caballus Certus, a mówiąc prościej, do Spartka. Dlaczego, kiedy potknęłam się w książce o nielubianą przeze mnie niegdyś „asertywność”, od razu pomyślałam o moim rumaku? Zawsze brakowało mi odpowiedniego słowa do tego, by sformułować istotę jego charakteru. Niczym posokowiec, który wpadł na trop uciekającej zwierzyny, rzuciłam się na ścieżki Wikipedii. Czytając definicję pojęcia, miałam przed sobą właściwie cały obraz charakteru mojego zwierzaka, a więc: „posiadanie i wyrażanie własnego zdania oraz bezpośrednie wyrażanie emocji i postaw w granicach nienaruszających praw i psychicznego terytorium innych osób oraz własnych, bez zachowań agresywnych, a także obrona własnych praw w sytuacjach społecznych” – pasuje jak ulał. Kolejne zdanie z definicji:  „Jest to umiejętność nabyta”. Zdecydowanie, końskie narowy nigdy nie powstają z niczego, ktoś skutecznie wypracował w Spartanie takie a nie inne podejście do świata, wykluczające takie pojęcia jak „uległość” i „pokora wobec człowieka”. Idziemy dalej: „umiejętność wyrażania opinii, krytyki, potrzeb, życzeń, poczucia winy” (wszystkie te umiejętności Spartan opanował do perfekcji, zwłaszcza jeśli chodzi o wyrażanie potrzeb i życzeń), „umiejętność odmawiania w sposób nieuległy i nieraniący innych” (w końcu to, że tego dnia i o tej godzinie koń nie chce ze mną współpracować, nie powinno mnie w żaden sposób ranić! Nic osobistego! po prostu ma inne plany). Lecimy dalej punkt po punkcie: „umiejętność przyjmowania krytyki, ocen i pochwał” (to ostatnie – na pewno, choć krytykę z mojej strony Spartek ostatnio również przyjmuje z godnością, odwracając głowę i spuszczając na moje słowa zasłonę milczenia). Następnie mamy „autentyczność” (no nie da się mu odmówić) i „elastyczność zachowania” (wiemy już przecież, że zależy ono w dużym stopniu od pory roku i wielkości pokrywy śnieżnej). I ostatnie cechy wyszczególnione to „świadomość siebie, empatia, stanowczość i umiejętność samooceny”. Rzecz jasna, wszystkie te atrybuty cechują Spartana w stopniu wystarczającym, by nie posądzić mnie o naciąganie definicji… Jedynie EMPATIA wzbudza moje wątpliwości… Nie mam zbyt wielu przykładów na to, by posądzać Spartka o posiadanie empatii. No ale pamiętamy przecież, że po odbyciu przyspieszonego treningu asertywności z tym akurat może mieć problemy… Wszak ludzie też mają. Kolejne dwa zdania zupełnie pozbawiają mnie wszelkich wątpliwości co do tej szczególnej cechy charakteru mojego konia: „Osoba asertywna ma jasno określony cel i potrafi kontrolować własne emocje, nie poddaje się łatwo manipulacjom i naciskom emocjonalnym innych osób” oraz „osoba asertywna posiada umiejętność określania własnych oczekiwań i uczenia innych jak chce być traktowana„. Nic dodać nic ująć… Na koniec prezentacji definicji dodam tylko „zdolność do realizacji założonych celów mimo negatywnych nacisków otoczenia” oraz „uznawanie, że jest się tak samo ważnym, jak inni”. No i mamy obraz zwierzęcia, które naprawdę ciężko jest do czegoś przekonać wbrew jego woli…

zdjecie-4-2016-09-11-17-08

Jak widać na załączonym obrazku powyżej – nasze relacje w sezonie pastwiskowym oraz –

przy-plocie_o

w zimie, kiedy koń niecierpliwie wypatruje mnie przy ogrodzeniu i radośnie wita, rżąc i trochę narzekając, że tak wolno idę po niego na padok… Przecież on tak długo na mnie czekał!

A propos postawy asertywnej u Spartka, jakiś czas temu próbowałam przekonać go do przejścia przez minibasenik – wybetonowane wgłębienie na placu zabaw, które w przyszłości będzie służyło do oswajania koni z wchodzeniem do wody. Widać je po prawej stronie od Spartka na zdjęciu powyżej. Jesienią koń z ciekawości wchodził do „basenu” kilka razy, więc byłam absolutnie przekonana, że i tym razem pójdzie nam gładko. No cóż, jak zwykle się pomyliłam. W trakcie ponad godzinnej akcji wprowadzania konia do „basenu” zdążyłam zamarznąć na kość, kilkakrotnie stracić wszelką nadzieję na powodzenie, przywitać zmierzch, przeżyć śnieżycę i przez chwilę ponownie odzyskać nadzieję… Najlepsze jest to, że Spartan dokładnie wiedział, o co go proszę, na dodatek nie odczuwał żadnego strachu przed „przeszkodą”, nie był spanikowany ani nawet rozzłoszczony. Ze stoickim spokojem całą swoją postawą udowadniał mi bezsensowność mojego pomysłu. Ni prośbą, ni groźbą przez bitą godzinę nie udało mi się zmusić go do przejścia przez „basen”… Kiedy zupełnie już zrezygnowana, prawie ze łzami w oczach od zimna i poczucia bezradności odeszła od niego i tego nieszczęsnego „basenu” na całą długość liny i zaczęłam z utęsknieniem patrzeć w kierunku odległych ciepłych domostw, Spartan po prostu przeszedł przez przeszkodę i stanął koło mnie… Najwyraźniej zrobiło mu się mnie po prostu żal. To a propos empatii… I tu popełniłam błąd. Oczywiście, pochwaliłam go bardzo wylewnie i rozochocona tym zupełnie przeze mnie niezasłużonym sukcesem, znów poprosiłam go o przejście przez „basen”, w drugą stronę. Głupia ja… Tego już było za wiele. Koń spojrzał na mnie z niedowierzaniem i, rzecz jasna, odmówił ponownego przejścia… No cóż, wiedząc, że treningu w żadnym wypadku nie wolno kończyć niepowodzeniem, musiałam uzyskać ponowne przejście. Choćbym miała go na rękach przenieść, mówiłam sobie, a zrobimy to jeszcze raz! Było już całkiem ciemno, pewnie też bardzo zimno – tego już nie byłam w stanie poczuć… Dziesiątki kolejnych prób, tyleż samo porażek… Wreszcie, powiedziałam sobie, muszę się uciec do fortelu, bo naprawdę zginę tu, na dodatek bezsławnie. Rzuciłam na dno „basenu” parę kawałków jabłka i bez większych oczekiwań po raz setny wskazałam ręką na „przeszkodę”. Spartan westchnął głęboko, bez chwili zastanowienia wszedł do „basenu”, zjadł co jego, i tak samo spokojnie wyszedł. Wychodząc, odwrócił się i spojrzał na mnie z tą miną, którą znają ci, co gonili go uciekającego po łąkach… „Tyle czasu się znamy, a ty, człowieku nierozumny, wciąż myślisz, że wszystko wiesz najlepiej”… Nie muszę chyba dodawać, że tego dnia nie prosiłam już Spartka więcej o przejście przez „basen”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania strony, w celu analizy ruchu na stronie, zapewniania funkcji społecznościowych oraz korzystania z narzędzi marketingowych. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Więcej informacji w Polityce Prywatności

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close