Saga o Końskich Zmorach Część I: Dziadek z Marij El i jak spotkałam Końskie Zmory

Wprowadzenie do tematu Końskich Zmor – pod linkiem Nocne rozróby i sprawa warkoczyków

Jak odkryłam „dziadka” z Marij El

bath132

Będąc z natury niedowiarkiem, zaczęłam się dopytywać. I co się okazało? Otóż, prawie każdy, kto miał do czynienia z końmi, słyszał o końskich warkoczykach lub nawet osobiście widział je na swoim koniu. I rzeczywiście, podobno nie da się tych warkoczy rozplątać – jedynym wyjściem zazwyczaj jest wycięcie tych poplątanych, mało estetycznych dredów. Zdarzyło się to nawet w stajni Kasi i Edka, gdzie rano znaleźli znerwicowaną kobyłę z warkoczami w grzywie. Reszta koni przebywających w stajni była nietknięta przez nocnego „cyrulika”. Coś w tym musiało być, kuna – nie kuna, ktoś przecież plątał końską grzywę!

Tej samej jesieni, niedługo po nocnych rozróbach w stajni, przyjechali do nas z Petersburga w odwiedziny mój brat z bratową. Oczywiście, poszliśmy poznać Spartka, a w drodze powrotnej opowiedziałam im o tym, co nam się przydarzyło i co za dziwne historie opowiadają moi znajomi koniarze. Ku mojemu zaskoczeniu, po wysłuchaniu moich opowieści bratowa – Masza – uśmiechnęła się i powiedziała, że takie historie opowiadał jej kiedyś dziadek, który, jak się okazało, całe życie pracował w stajni. Rodzina Maszy pochodzi z nadwołżańskich terenów Republiki o pięknej nazwie Marij El w środkowej Rosji. Tam też co roku wyjeżdżała do dziadków na wakacje. Opowiedziała nam, że często dziadek wysyłał dzieciaki na pastwisko po konie, więc Masza, wraz z koleżankami z sąsiedztwa, biegła na łąki, gdzie dziewczęta wdrapywały się na koński grzbiet i – bez siodła i ogłowia – sprowadzały konie do stajni. Któregoś lata, goszcząc i dziadków, Masza zagrała nawet w filmie, gdzie jako mała dziewczynka pędzi galopem na oklep przez bezkresne nadwołżańskie stepy. Ekipa filmowa, poszukująca pięknych plenerów i potrzebująca do filmu sceny z galopującą na koniu dziewczynką, zawędrowała do stajni dziadka… Oczywiście, Masza zgłosiła się na ochotniczkę i tym sposobem zaistniała na szerokim ekranie. Muszę się jej dopytać, co to był za film…  Chciałabym to zobaczyć! Zwłaszcza że teraz, po upływie wielu lat, Masza nie odważyła się nawet wejść na pastwisko Spartka i Magnolii…  Wróćmy jednak do naszych warkoczyków.

A więc również nad Wołgą ktoś bawi się w nocnego fryzjera?  Zaczęłam przeszukiwać Internet. Znając upodobanie moich rodaków do mistycyzmu, udałam się na strony, jakie podpowiadały mi rosyjskie wyszukiwarki. Wiedziałam, że znajdę tam nie tylko liczne przykłady niewyjaśnionych faktów z życia stajennego, lecz także – próby ich naukowego wyjaśnienia.

Szajtan, Yeti, Domowoj, Almasty, Goblin, jednym słowem – Końska Zmora

domovo3i

Opowieści o końskich zmorach, które przedzierają się do stajni w nocy, wskakują na koński grzbiet i dręczą konie, zostawiając nad ranem w ich grzywach mocno posplatane warkocze, krążą po całym świecie. Legenda głosi, że są to złe lub dobre duszyczki, zamieszkujące w pobliżu ludzkiego domostwa, występujące na całym świecie. W różnych rejonach Kaukazu są to szajtany, gulajbany, almasty, kaptary lub lesza-adam, co w tłumaczeniu zawsze oznacza to samo – „dziki leśny człowiek”. W Rosji na te przedziwne stwory mówią „domowoj” lub „stajenny susedko”. W Czuwaszji – „hert-surt”, we Włoszech – „langetti”, w Anglii – „gobliny”, zaś w Stanach Zjednoczonych – „bigfooty” lub „sasquatch”… W Polsce uważa się, że stajnie nawiedzają  straszliwe „końskie zmory”. Nie wiem, jakie macie skojarzenia, ale moim zdaniem, nazwa „końska zmora” określa raczej istotę płci pięknej. Zatem – polska demonologia ludowa doszukuje się w stajennych opowieściach pierwiastka żeńskiego, co wcale nie jest nielogiczne – w końcu dziewczynki od najmłodszych lat bawią się, zaplatając sobie nawzajem warkoczyki, a i stajnie w Polsce od dawna są opanowane przez kobiety. Jednakże wiele lat temu, gdy rodziły się legendy, kobieta w stajni była zjawiskiem raczej niespotykanym. Stąd pewnie samo pojawienie się w stajni białogłowy mogło zwiastować rozmaite końskie choroby, dziwne zdarzenia i mówiąc w skrócie – same nieszczęścia.

9f3499024f1815f890075d78e2c124bc,62,37

Skoro już mówimy o końskich zmorach, chciałabym się do czegoś przyznać… Dziewczyny, które przyjeżdżały do stajni pana Zbyszka i opiekowały się Magnolią, przepraszam Was bardzo… Odkąd dowiedziałam się, że coś takiego w ogóle istnieje, mówiłam o Was „końskie zmory”… A to tylko dlatego, że będąc w stajni nawet dwa razy dziennie, spędzając ze Spartkiem sporo czasu i widząc, że ktoś, oprócz mnie, także tu zagląda, co więcej, słysząc od pana Zbyszka, że bywacie regularnie, i nie widząc Was przez kolejne trzy miesiące ani razu, wzbudzałyście swoją niewidzialną obecnością moje szczere zdziwienie. Spotkałyśmy się dopiero pod koniec naszego pobytu, poznałyśmy się i nawet obdarowałyście nas ze Spartkiem domowej roboty ziołową nalewką na owady… Pięknie pachniała lawendą i rozmarynem. Co więcej,  zapach ten przypadł do gustu nawet owadom… Tym niemniej – nie jesteście „końskimi zmorami”, teraz już wiem, i nawet podwoziłam Was któregoś dnia do domu… Zatem, przepraszam, i szkoda, że się wcześniej nie poznałyśmy.

Saga o Końskich Zmorach Część II: Nocna Julia i radzieccy naukowcy

 

 

 

 

 

 

 

 

3 Comments on “Saga o Końskich Zmorach Część I: Dziadek z Marij El i jak spotkałam Końskie Zmory

  1. Jak Ty tego nie wydasz w jakiejś książce, to będziesz wielka „zmora” 🙂 !! Super się czyta i bardzo CIEKAWE – lekko napisane !!

  2. Pingback: Nocne rozróby i sprawa warkoczyków… – spartanskiewychowanie

Skomentuj marek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania strony, w celu analizy ruchu na stronie, zapewniania funkcji społecznościowych oraz korzystania z narzędzi marketingowych. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Więcej informacji w Polityce Prywatności

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close